Korona Gór Polski- czyli, jak przezwyciężyć swoje słabości III

Witam wszystkich moich czytelników. Dawno się nie odzywałem, ale to wynikało z tego że przez ostatnie pięć tygodni nigdzie nie jeździłem. Kontuzja mięśnia i przymusowa pauza.

 

Niestety,  tym razem nie napiszę nic o żadnej górce mniejszej lub większej. Bardziej o moich przemyśleniach jakie narodziły się w mojej głowie podczas tego przymusowego leżakowania. Tak jak już kiedyś pisałem, ostatnio moje życie nie układało się tak jak bym tego chciał. Ale myślę że na razie walczę w miarę skutecznie aby odkryć własne „JA”. Długie godziny spędzone w łóżku, wzrok utkwiony w jakimś małym elemencie. Milion myśli,  jedno pytanie zadawane w kółko „kim jestem i kim chcę być”.

 

Na początku zacząłem analizować swoje dotychczasowe życie i doszedłem do jednego bardzo, ale to bardzo ważnego wniosku. Prawie przez całe moje życie, starałem się dopasować w pewien utarty schemat, trzymać się w ramach jakie są ogólnie nakreślone- uczysz się, rozwijasz, pracujesz( rzadko jest to praca która sprawia Ci przyjemność), poznajesz kogoś, wiążesz z tą osobą swoją przyszłość( jeśli jesteś katolikiem, poślubiasz tą osobę), macie dzieci i żyjecie szczęśliwi. Oczywiście, uważam że to bardzo dobry schemat, komu się to udaje i jest szczęśliwy to wielki szacun. 

 

Ale jeśli chodzi o mnie, nie wszystko w tym schemacie wyszło tak jak chciałem. Za bardzo wpadłem w wir przyjemności materialnych. Tak zwany wyścig szczurów porwał mnie w całości, praca, coraz to większa wypłata, lepsze sprzęty w domu, pełno przyjemności materialnej. Zatrułem się, zagubiłem. W końcu musiało to wszystko pierdolnąć. I tak się stało kilka miesięcy temu.

 

Na szczęście nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre, czasem trzeba dosięgnąć dna aby mieć od czego się odbić. Teraz dopiero dociera do mnie że te wszystkie schematy nie pasują do mnie. Że sztuczne dopasowanie się do świata niszczy moje „Ja”. Pamiętam momenty w moim życiu kiedy to marzyłem żeby zabrać tylko mały plecak, trochę gotówki i ruszyć w świat, bez zobowiązań bez schematów. Ale to tylko były momenty, brakowało mi odwagi żeby to zrobić.

 

Mam nadziej, że chęć bycia wolnym człowiekiem nie patrzącym na dobra materialne to nie jest przypływ chwili i że to mi nie minie. Po prostu teraz się czuje świetnie, czerpię przyjemność z zachodów i wschodów słońca. Dostrzegam piękno krajobrazów(nie tylko górskich). Nagle poczułem że mogę zrobić wiele!!! Dostrzega więcej niż kiedyś…

 

Nawet jak ostatnio natknąłem się na ogłoszenie ze schroniska na Szczelińcu Wielkim gdzie to poszukują pracownika( praca przez 6 miesięcy w schronisku) to pomyślałem całkiem poważnie że to mogło by być coś dla mnie.(Ale z pewnych względów niezależnych ode mnie nie mogłem wysłać swojego CV).

 

POMYŚLAŁEM SOBIE, TYLKO JA I GÓRY. BEZ TEJ CAŁEJ SZTUCZNEJ OTOCZKI. COŚ PIĘKNEGO.

 

Na pewno kiedyś się tego podejmę, to kolejny mów cel. A na razie muszę- to znaczy chcę zdobyć Koronę Gór Polski. I już za dwa tygodnie ruszam  do Kłodzka aby zdobyć Kłodzką górę i Jagodną. Trzymajcie za mnie kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *