Korona Gór Polski – czyli, jak przezwyciężyć swoje słabości

Cześć wszystkim. Jestem Łukasz, postanowiłem prowadzić bloga na temat moich wypraw górski i nie tylko:) Nim przejdę do sedna, chciałbym opublikować coś w formie wprowadzenia. Jak to się stało że szary leniwy „dziad” dla którego jedną z niewielu pasji było oglądanie TV, stał się „zdobywcą- zdobywcą KGP”

A więc. Zaczęło się to jakieś dwa miesiące temu, kiedy to stanąłem na rozstaju dróg w swoim życiu. Był to niezwykle ciężki okres dla mnie(więcej szczegółów odnośnie tamtej sytuacji nie podam). Czułem, jak bym wpadł do jakiegoś dołu, mentalnego dołu. Wszystko rozgrywało się w mojej głowie. Początkowo starałem się sam z tego dołu wydostać. Ale im bardziej się starałem walczyć, tym było gorzej. miałem wrażenie że zapadam się coraz niżej, czułem ziemię na stopach, łydkach, udach. Dotykałem ją dłońmi, była wilgotna i taka mazista, zapadałem się. Jej zapach towarzyszył mi prawie cały czas.

I gdy miałem ją na wysokości ust, kiedy to byłem prawie pewien że nie dam rady, że nawet pomoc specjalisty nic nie daje, wtedy to… stało się coś dziwnego. Można nazywać to przypadkiem, zrządzeniem losu lub …(no właśnie, na temat mojego stosunku do wiary może porozmawiamy kiedy indziej), ale wracając do tematu, poznałem na jednym z portali internetowych pewną dziewczynę, nazwijmy ją „J” nasza znajomość był bardzo krótka. Zaledwie kilka wymienionych wiadomości. Ale jakże ważna okazała się dla mnie w niedalekiej przyszłości. Otóż ta tajemnicza „J” podsunęła mi pomysł

” Łukaszu, jeśli lubisz góry tak jak mi to wcześniej pisałeś, to dlaczego miałbyś nie spróbować zapisać się do klubu zdobywców Korony Gór Polski. W końcu chodzenie po górach, dla Ciebie to przyjemność a takie zdobywanie 28 szczytów to okazja na poznanie nowych miejsc których z pewnością bez KGP nigdy byś nie poznał”.

   

     Przyznam, wtedy trochę mnie zatkało, ale tez zaciekawiło. Wszedłem szybko na stronę KGP poczytałem i poczułem to coś. (Link do strony klubu KGP    https://kgp.info.pl/ )

   

    Nie zastanawiałem się długo ( może z trzy dni:)) i podjąłem decyzję ” ZDOBĘDĘ KORONĘ GÓR POLSKI!!!”. Szybko zagłębiłem się w zasady przystąpienia do klubu. Co trzeba mieć i jakie warunki spełnić. Poprosiłem dobrą duszyczkę, nazwijmy ją „K” aby wydrukowała mi formularz potrzebny do przystąpienia. Wypełniłem go i wysłałem pod wskazany adres.

    Nie czekając na decyzję Klubu i zwrotną przesyłkę z książeczką KGP i odznaką klubową, przystąpiłem do zakupów. Pewnej pięknej niedzieli( zwanej handlową:)) wybrałem się do galerii aby kupić tam jakieś dobre buty trekkingowe i kurtkę, ciepłą lekką i nieprzemakalną. Ale jak to jest w galerii, kupiłem jeszcze parę mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy. Mój licznik zatrzymał się na -1000 pln .
    Zadowolony z udanych zakupów wróciłem do domu i zacząłem planować pierwszy wyjazd. Wybór padł na Ślężę szczyt niedaleko Wrocławia i jakieś 130 km od mojego domu. Górka dość mała, wydawać się mogło, że łatwa… no ale jednak było zgoła inaczej. Ale o tym w następnym wpisie, w całości poświęconym ŚLĘŻY.

   

    Tak na zakończenie dodam że jeszcze nie wyszedłem z mojego dołu, ale jestem na dobrej drodze by to osiągnąć. Najważniejsze to mieć cel, nie bać się ryzykować i walczyć!! Cała walka rozgrywa się w głowie i tylko od Ciebie zależy jak ją rozegrasz, czy się poddasz i grzecznie poczekasz na śmierć za życia, czy też wstaniesz z kolan i drobnymi kroczkami ruszysz w kierunku swojego szczęścia. Dodam tylko że z tajemniczą „J” nie mam już kontaktu, rozpłynęła się. Ale pozostawiła po sobie coś ważnego. NADZIEJĘ

2 komentarze Dodaj swoje
  1. Witaj,Łukaszu!!Bardzo podoba mi się Twój blog,Masz zacięcie pisarskie i fajnie komentujesz różne fakty….opowiadasz lekko i przystepnie….no i kochasz Góry Tak jak ja…..Też postanowiłam zrobić KGP,ale tak bardziej prywatnie,dla siebie,bez książeczki…..Góry dają mi niesamowitą wolność z jednej strony,ale i pokorę z drugiej….To tak jak piszesz-pokonywanie własnych słabości…To daje mi niesamowitego kopa i dużo adrenaliny….A im trudniej,tym lepiej…..Mam dopiero na koncie 5 szczytów,ale w tym roku mam ambitne plany górskie….poza tym należę do Klubu Turystyki Kwalifikowanej w swoim mieście….poznałam tylu ciekawych ludzi,z którymi jeżdżę na różne wycieczki(nie tylko w gory)….Ciebie też gorąco namawiam do przynależności do takiej grupy,na pewno nie będziesz żałował!!Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu górskich przeżyć!!!!

    1. Dziękuję za miły i pozytywny komentarz. Dziękuję za propozycję dołączenia do grupy. ale na razie wolę być sam. Ja i Góry. A co do szczytów to mam już kilka zdobytych. Ale nie będe spojlerował własnego bloga:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *