ŁYSICA – CZYLI, MAŁE ALE PIĘKNE(BEZ PODTEKSTÓW) 16/28

Cześć wszystkim. Pierwszy raz w historii mojego bloga, postaram się napisać relacje z mojej kolejnej wyprawy tak na świeżo. Bo właśnie dzisiaj ok godziny 10.00 wszedłem na Łysice (najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich o wysokości 614 m.n.p.m. Znajduje się w zachodniej części Łysogór, na południowy wschód od wsi Święta Katarzyna. Należy do Korony Gór Polski, jest jej najniższym szczytem. Znajduje się w obszarze ochrony ścisłej Świętokrzyskiego Parku Narodowego)

 

Tradycyjnie, pobudkę miałem wcześnie rano, a dokładnie ok 5. Naszykowałem się, spakowałem i ruszyłem w jedną z najdalszych wypraw, jeśli chodzi o szczyty KGP. Dokładnie 269 km czyli 3 godziny jazdy. Na szczęście,  jestem osobą która lubi jezdzić autem a więc to była dla mnie przyjemność.

 

Dobra, mamy za sobą wprowadzenie, to teraz do rzeczy. Tak jak wspominałem, po trzech godzinach dojechałem na parking, obok klasztoru w pięknej malowniczej miejscowości Święta Katarzyna. Rozejrzałem się dookoła, zegar samochodowy pokazywał 8.47. Było bardzo ciepło, bezwietrznie, a promienie słoneczne przebijały się przez jeszcze gołe gałęzie drzew. W końcu ruszyłem czerwonym szlakiem, w stronę mojego dzisiejszego celu. Minąłem, bramę i punkt kasowy przy samym wejściu do Świętokrzyskiego Parku Krajobrazowego. Po kilkudziesięciu metrach, ujrzałem Drewnianą kapliczkę i źródełko Św. Franciszka(jak podają informacje na tabliczkach koło ów źródełka okazuje się że przed wiekami woda z tego źródełka leczyła wszystkie schorzenia oczu).

Tak mniej więcej, na wysokości kapliczki, zaczynał się drewniany podest który ciągnął się aż do pierwszego większego wzniesienia. Następnie, droga ponownie „zarastała” kamieniami. Ogólnie, podłoże było dość wymagające, mimo że suche ale i tak trzeba było uważać na ostre końce wystających głazów. Taka droga, towarzyszyła mi aż do samego szczytu.( oczywiście, żeby nikt nie pomyślał że narzekam). Ogólnie, góry Świętokrzyskie, mimo że są najniższe z całego KGP to są bardzo urokliwe i klimatyczne. Jak dla mnie, jedne z najpiękniejszych. (Ale nie ma co mnie słuchać, jestem Fanatykiem górskim i gadam tak o każdych górach na jakie wchodzę). Ale co do dzisiejszej wyprawy to naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem. Cudownym uzupełnieniem malowniczego krajobrazu, była iście wiosenna aura.

Gdzieś tak po 40 minutach, wszedłem na szczyt. Najpierw ukazał się krzyż, replika krzyża z 1930 roku. A kawałek niżej był słupek z tabliczką „Łysica 612m.n.p.m”. Podam taką ciekawostkę. Jeśli wierzyć pani z Muzeum Miniatur i Skamieniałości to wysokość Łysicy jest już nieaktualna. Ponieważ według ostatnich pomiarów okazało się że ma 614 m.n.p.m

 

Na szczycie byłem jakieś 30 minut, siedziałem, na jednej z rozstawionych, drewnianych ławeczek i napawałem się pięknem. Pozwoliłem też aby wiosenne słońce lekko opaliło moją twarz. W końcu, wstałem i ruszyłem na dół.

 

Oczywiście, to nie był koniec mojej wycieczki. Chociaż, przygoda z górami już się skończyła, to postanowiłem jeszcze zwiedzić klasztor i pójść do wcześniej wspomnianego Muzeum.

 

 

Co do klasztoru to nie miałem zbyt dużo szczęścia, bo akurat odbywało się nabożeństwo i nie mogłem zwiedzać. Ale byłem za to na mszy. Po mszy ruszyłem w stronę muzeum. Po drodze zrobiłem tylko krótki przystanek w punkcie Galerii Rękodzieła( bardzo, piękne cuda pani tam sprzedawała. no i ładną pieczątkę miała).

 

W końcu, dotarłem do muzeum. Oczywiście, nie będę się rozpisywał o tej wizycie, ponieważ minerały i skamieniałości to nie mój konik. I istnieje ryzyko że opowiadając, mógłbym coś pokręcić. Ale mogę pokazać wam kilka zdjęć jakie tam zrobiłem. I taka moja dobra rada, jak tam kiedyś będziecie, to poczekajcie na przewodnika bo bardzo ciekawie opowiada.

 

Po wizycie w muzeum, poszedłem na obiad. A następnie, ruszyłem w drogę powrotną do domu. Tak na zakończenie, wizyta w Świętokrzyskim, pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie myślałem że może być tam tak pięknie. Ale na szczęście się myliłem. Napewno tam jeszcze wrócę.

 

A to moja mała pamiątka…

I sprawdzenie na własnej skórze, czy woda jest naprawdę taka cudowna…

Święta Katarzyna w całej swej okazałości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *