ORLICA- CZYLI HAT-TRICK 23.12.2018 5/28

Witam wszystkich moich czytelników. Jest piątek (piątuś, piątunio- jak by to powiedział komentator sportowy po tym jak pewien Krzysztof P. strzelił gola dla Polski we wczorajszym meczu z Austrią) 22.03.2019. Siedzę, w moim pokoju, słucham po raz 1000 mojej ulubionej piosenki „SHALLOW” ( tak! wiem, takiemu rockmenowi, nie przystoi słuchanie popu. Ale ja od pewnego czasu odcinam się od wszystkich nakreślonych ram. Sam jestem panem swojego życia.

Ale nie o tym chcę pisać w moi dzisiejszym wpisie. Dziś chciałbym wam opowiedzieć, krótką historię, jak to przed dzień wigilii Bożego Narodzenia 2018 roku, zdobyłem Orlicę (1084 m n p m– najwyższy szczyt polskiej części Gór Orlickich i Sudetów Środkowych. Leży na europejskim dziale wodnym pomiędzy zlewiskami Morza Bałtyckiego i Morza Północnego. Orlica jest szczytem granicznym, jednak wierzchołek góry leży po stronie czeskiej. Granica przebiega około dwadzieścia pięć metrów na wschód od szczytu, na wysokości 1080 m).

Tej pięknej niedzieli 23.12.2018 roku, ok godziny 14. I po zdobyciu już Waligóry i Szczelińca Wielkiego, wpadłem na szalony pomysł. Zdobędę jeszcze jeden szczyt!!! I tak to, wsiadłem szybko do auta i ruszyłem w stronę zieleńca. Już po ok 40 minutach, byłem na miejscu. W wielkim ośrodku, narciarstwa w Górach Orlickich. Wyszedłem z auta, rozejrzałem się w około, poza pięknymi widokami, musiałem się przeciskać przez tłumy. Czułem się prawie jak na Woodstocku( przepraszam!! Poland Rock Festivalu).

Pośpiesznym krokiem, ruszyłem w kierunku schroniska PTTK Orlica w Zieleńcu, tam zakupiłem mapę turystyczną gór Orlickich. Następnie, udałem się w stronę czerwonego szlaku( tak jak pokazywała mi mapa) aż do „Kamienia Rubartscha”. W tamtym miejscu, skręciłem w lewo i udałem się zielonym szlakiem w stronę mojego celu. Droga, nie była zbytnio wymagająca. Na lekko zalegający śnieg, wystarczyły mi raczki. Idąc tak, nieśpiesznym krokiem, napawałem się zimową panoramą Gór orlickich. I tak mniej więcej po 40 minutach doszedłem prawie na sam szczyt. To znaczy, do drewnianej wiaty i słupka z licznymi znakami szlaków i miejsc gdzie mógłbym się stamtąd udać. Ale dla mnie najważniejszą informacją było to że aby dojść na sam szczyt Orlicy, muszę skręcić w lewo i po około pięciu minutach będę na miejscu. Znaki po raz kolejny, się nie myliły i moim oczomu ukazała się tabliczka z napisem Orlica, oraz słynny kamień.

Po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia, rozejrzałem się jeszcze wokół a następnie ruszyłem w drogę powrotną.

( Nadal jestem w moim pokoju, teraz w tle leci inna z wielu moich ulubionych piosenek „NUMB”)

Podsumowując, tamtego dnia gdy się obudziłem, nie zdawałem sobie sprawy że zdobędę trzy szczyty. A jednak mi się udało!! Tamtego dnia zrozumiałem jedno, że jestem w stanie zrobić wszystko o czym tylko marzę. Jestem Łukasz Radosław Jasiński jestem wyjątkowy( każdy człowiek na ziemi, na swój sposób jest wyjątkowy) i jestem na początku mojego życia. I to tylko i wyłącznie ode mnie zależy czy zdobędę Mount Blanc czy usiądę za sklepem i wypiję kolejne piwo i będę użalał się” jak mi to nie wyszło w życiu”

TRZYMAJCIE SIĘ!! DO NASTĘPNEGO!!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *